O co chodzi z własną wodą na koncertach?
Kocham muzykę na żywo, ale fajnie by było, jakby gdzieś w prawie było zapisane, że nikt nie może Ci zabronić posiadania przy sobie butelki wody (substancji, przypominam, niezbędnej do życia).
Przykład z zeszłego tygodnia: przed koncertem czytam regulamin. W regulaminie jest napisane, że można mieć ze sobą maksymalnie półlitrową butelkę wody mineralnej. Takowa ląduje w mojej nerce przy pasie.
Ochrona przy wejściu każe mi otworzyć nerkę. Zauważa butelkę i mówi: "Nie można wnosić wody". Odpowiadam, że można - jest w regulaminie. "To proszę odkręcić, wyrzucić zakrętkę do kosza i może Pan wnieść".
Super. Butelka była w nerce, poziomo. Z racji braku innej opcji przełożyłem ją do kieszeni bluzy. Oczywiście podczas koncertu połowa się wylała.
Żeby było śmieszniej, po imprezie ochrona rozdawała chętnym wodę mineralną za darmo - wystarczyło podejść pod scenę.
Ktoś wie, skąd te śmieszne ograniczenia i dlaczego tak to wygląda?